Szalony projekt
W Nowym Sączu ma powstać „miasteczko multimedialne" - gigantyczna inwestycja tworząca pomost między nauką a gospodarką. Projekt zyskał w ubiegłym tygodniu rządowe poparcie.

Sam pomysł porównywany bywa już do Hollywood czy Doliny Krzemowej. Człowiek, który puścił całą machinę w ruch - Krzysztof Pawłowski, rektor Wyższej Szkoły Biznesu - National-Louis University - mówi jednak, że to tylko hasła, które mają uruchomić wyobraźnię ludzi. Tak naprawdę mierzy wyżej.

- Nie chcemy robić Hollywood ani Doliny Krzemowej, nie chcemy tylko nadążać za światem rozwiniętym, chcemy czegoś lepszego - powiedział „Gazecie Bankowej". - Poprzez złożenie, syntezę czy nawet uzyskanie synergii wielu narzędzi chcemy uzyskać całkiem nową jakość. Jest to niezwykle trudne, to szalony projekt i dobrze, że uczestniczą w nim ludzie młodzi, bo nikt w moim wieku by się na to nie zdecydował. Potrzeba do tego ogromnej odwagi. Czasami nawet swoistego braku wyobraźni. Polska nie powinna ograniczać się do zmniejszania dystansu wobec świata, ale budować potencjał, który można przełożyć na przewagę konkurencyjną na świecie. Nie ma w nim bowiem miejsca dla średniaków - jesteśmy w ważnym momencie, w którym zdecyduje się, czy Polska dołączy do krajów rozwiniętych, czy nie. Nie można wszystkich pieniędzy z tych prawie 70 miliardów euro, które otrzymamy, wydać na drogi, na mosty, na rzeczy, które zaledwie zbliżą nas do normalności. Część pieniędzy rząd powinien poświęcić na rzeczy ryzykowne, ale dające szanse rozwojowe.

Rząd jest za

Jeszcze kilka dni temu projekt stał pod znakiem zapytania - został skreślony z ministerialnej listy indykatywnej, wskazującej projekty cieszące się rządowym wsparciem. Martwiło to przedstawicieli Małopolskiej Agencji Rozwoju Regionalnego, która zamierza współuczestniczyć w realizacji projektu.

- Wycięcie projektu z listy indykatywnej Ministerstwa Gospodarki, tworzonej w ramach programu Innowacyjna Gospodarka, w praktyce oznaczałoby, że projekt ten może starać się tylko o dofinansowanie w drodze otwartego konkursu, co mogłoby przesunąć datę realizacji inwestycji - stwierdził w rozmowie z „Gazetą Bankową" Witold śmiałek, prezes zarządu MARR SA.

W ostatnich dniach trwały intensywne starania o przywrócenie projektu na listę. W ubiegły wtorek zostały uwieńczone sukcesem. Projekt był przedstawiany różnym ministrom, promowany w rozmaitych środowiskach i znalazł uznanie w Radzie Ministrów. Ministerstwo kultury poinformowało nawet na swoich stronach internetowych, że to jego działania doprowadziły do przywrócenia projektu na listę indykatywną. Dlaczego akurat ministerstwo kultury? Krzysztof Pawłowski tłumaczy, że aby poważnie myśleć o budowaniu nowego patriotyzmu, o rozwijaniu tożsamości narodowej w młodym pokoleniu, trzeba sięgnąć po nowe metody.

- Młodzi ludzie funkcjonują w świecie multimediów, w świecie wirtualnym - zauważył. - Trzeba wykorzystać te nowe narzędzia do szlachetnych celów. Oczywiste jest dla każdego, kto trochę zna się na gospodarce, że najbardziej rozwijające się gałęzie przemysłu to te, w których jedynym zasobem i surowcem jest to, co mamy w głowie. Najszybciej rozwijającym się przemysłem na świecie jest przemysł rozrywkowy - ma największy przyrost wartości dodanej i miejsc pracy. Rada Ministrów dostrzegła, że takie multimedialne centrum, to jest właśnie to, co powinniśmy w Polsce budować.

Poza skostniałe struktury

Projekt narodził się w sposób spontaniczny. Wśród zaproszonych na sześćdziesiąte urodziny rektora Pawłowskiego absolwentów jego szkoły powstała idea, która w ciągu kilku zaledwie dni nabrała realnych kształtów. Wcześniej istniał już dużo skromniejszy projekt - Krzysztof Pawłowski planował wspólnie z firmą Optimus utworzenie ośrodka, mającego stanowić „interfejs" pomiędzy biznesem a Wyższą Szkołą Biznesu. Rektor zastrzega, że nie można było jednak mówić o żadnej „Dolinie Krzemowej". Projekt ten został przedstawiony na poprzedzającej urodzinową uroczystość konferencji, a zainspirowani nim absolwenci niemal od razu wymyślili „miasteczko multimedialne". W sierpniu zawiązało się Stowarzyszenie Klastra Multimediów i Systemów Informacyjnych, zrzeszające ponad 50 przedsiębiorstw z rejonu Nowego Sącza, które zobowiązały się do współpracy na rzecz przedsięwzięcia.

Według planów, projekt ma się zacząć samofinansować w 2014 roku. Koszt utworzenia i rozwoju „miasteczka multimedialnego" do tego czasu oszacowano na 55 500 mln euro. Realizatorzy przedsięwzięcia zamierzają wnioskować o sfinansowanie 40 proc. inwestycji z Małopolskiego Regionalnego Programu Operacyjnego, a 60 proc. z Programu Operacyjnego Innowacyjna Gospodarka. Inwestycje w kapitał ludzki mają kosztować 48 500 mln euro - na pokrycie tych kosztów wnioskodawcy będą aplikować do Programu Operacyjnego kapitał Ludzki i innych programów UE. Fundusz prywatny typu „venture capital" szacowany jest na ok. 22 mln euro.

Pomysłodawcy chcą zrobić coś, czego nie udało się zrobić nikomu w Europie - stworzyć profesjonalny ośrodek, który będzie wychwytywał wynalazki i innowacje, również te powstające poza nim, i który będzie je implementował do gospodarki. Wśród pomysłodawców znaleźli się też ludzie zajmujący się produkcją filmową. To z tego środowiska mają przyjść wskazówki, co powinno znaleźć się w multimedialnej części projektu. W nowosądeckiej dzielnicy Zabełcze, częściowo w oparciu o bazę Optimusa, mają się wkrótce pojawić studia filmowe, graficzne, nagraniowe, hale zdjęciowe, a także centrum konferencyjno-szkoleniowe i ośrodek badawczo-rozwojowy z dziedziny IT. Powstać ma również centrum doradztwa innowacyjnego oraz „Multimedialne Muzeum Nobla", w którym prezentowany ma być dorobek najwybitniejszych postaci świata ekonomii.

- Twórcy miasteczka nie mają myśleć, czego potrzebują, ale o czym marzą - podkreślił Krzysztof Pawłowski. - Już wystartowała maleńka komórka, którą nazwaliśmy „obserwatorium technologicznym". Ma się ono zamienić w ośrodek badawczo-wdrożeniowy. Będzie on otwarty na zewnątrz, nie tylko dla ludzi z naszej szkoły, ale dla wszystkich, którzy nie mieszczą się w skostniałych strukturach. Ta otwartość na zewnątrz będzie zasadniczą cechą miasteczka. Do tego później dołączymy park technologiczny, czyli budynki, w których nowo powstające firmy będą miały dobre warunki do pracy. Utworzymy fundusz inwestycyjny wysokiego ryzyka, który będzie wspierał nowe inicjatywy. Szkoła na tym zyska tylko tyle, że każdy student który podejmie studia w Nowym Sączu ukończy je nie tylko z dyplomem i wiedzą, ale także z praktyką. Stworzymy system ulg dla firm wchodzących do miasteczka, pod warunkiem, że będą zatrudniały studentów. Natomiast świadomie pozostawiamy pewną otwartość na nowe rzeczy. Nie wiemy bowiem do końca, co się zdarzy nowego - projekt zacznie funkcjonować w 2008 roku. Musi to jednak być całkowite przeciwieństwo skostniałej akademickiej struktury.

Efekt synergii

Tuż przed rządową decyzją Krzysztof Pawłowski uważał, że prawdopodobieństwo umieszczenia projektu na liście indykatywnej nie jest większe niż 25 procent. Dlatego inicjatorzy utworzenia „miasteczka multimedialnego" do zeszłego tygodnia nie wychodzili poza sferę pomysłu i wstępnych, acz istotnych przygotowań. Do dziś pomysłodawcy otrzymali już jednak potwierdzenie, że dostaną 30 mln euro na realizację pierwszego etapu inwestycji. Dosłownie „na dniach" spodziewają się pozytywnych decyzji ze strony marszałka województwa małopolskiego, do którego aplikują o kolejne 20 mln. Początkowo decydujący będzie wkład pieniędzy publicznych ze środków unijnych. Twórcy projektu są jednak pewni, że w ślad za tym pójdą pieniądze prywatne.

- Jeśli zostaną wyłożone tak duże środki publiczne, to problem będzie bardziej z tym kogo wybrać, a nie kogo znaleźć - stwierdził Krzysztof Pawłowski. - Mamy już w ostatnich tygodniach reakcję od bardzo dobrej dużej agencji, która prowadzi podobne przedsięwzięcie, tylko o mniejszym stopniu integracji. Przysłano nam list intencyjny z Wielkiej Brytanii, mimo że o to nie zabiegaliśmy. Dla prywatnych funduszy wejście w przedsięwzięcie, w którym w tak dużej części zaangażowane są publiczne pieniądze, to przecież sam miód! Rozmawiałem właśnie z jednym z wiceministrów odpowiedzialnych za te działania i powiedział, że w ciągu dwóch tygodni zostanie nam przedstawiona lista kolejnych kroków. Muszę też powiedzieć, że znakomicie układa nam się współpraca z Nowym Sączem. Władze miasta zaoferowały nam przede wszystkim przygotowanie terenu, ale deklaracje idą dalej. Dla Nowego Sącza jest to gigantyczna szansa rozwojowa.

- Prezydent miasta oczywiście podpisuje się obiema rękami pod tą ideą - zapewniła Edyta Brongiel, dyrektor biura prezydenta Nowego Sącza. - Natomiast nie ma tu jeszcze mowy o żadnych konkretnych działaniach, bo to zbyt wczesny etap. Wspieramy pana rektora wszelkimi możliwymi listami intencyjnymi do instytucji, które będą decydować o wsparciu finansowym dla tej idei. Szukamy też wspólnie lokalizacji dla miasteczka na gruntach miejskich. Samorząd będzie się angażował w to przedsięwzięcie - w zakresie na jaki zdecyduje się Rada Miasta - przede wszystkim przekazaniem gruntów pod tę inwestycję.

Pomoc obiecuje również MARR.

- Na razie wchodzą w grę kwestie merytoryczne, wsparcie na etapie tworzenia wniosku i jego koncepcji - zadeklarował Witold śmiałek. - Projekt miasteczka, to projekt „twardy": ziemia, budynki, sprzęt, wreszcie ludzie, natomiast my zaczynamy od tego, by wytworzyć sieć współpracy czy zależności między tymi firmami, zależy nam na wytworzeniu wartości dodanej między tymi firmami. Jeżeli 10 czy 15 firm zgromadzonych w jednej strukturze będzie ze sobą współpracować, to mogą się one starać o pozyskiwanie zamówień z rynku, których pojedyncze firmy nie byłyby w stanie obsłużyć. MARR jest twórcą pomysłu dotyczącego wyjazdu na targi informatyczne Cebit 2007. Wykupujemy powierzchnię i organizujemy stoisko, umożliwiając przedstawicielom firm, którzy z nami pojadą, prezentację ich oferty. Jadą z nami firmy zgrupowane w dwie struktury klastrowe: „miasteczko multimedialne" z Nowego Sącza i E-klaster z Krakowa. W sumie bezpośrednio będzie uczestniczyć w targach około 20 firm, natomiast w katalogach będzie ich ok. 300. W drugiej kolejności chodzi o rozpoczęcie działań dotyczących tej „twardej" infrastruktury miasteczka i tu służymy pomocą ekspercką.

Głównymi osobami w projekcie są obecnie Kinga Pawłowska, absolwentka WSB i córka rektora, doświadczona w przygotowywaniu projektów europejskich oraz Piotr Palikowski.

Będą oni kierowali projektem do rozpoczęcia fazy realizacyjnej. Od przyszłego roku, kiedy powołana zostanie wspólnie z miastem i władzami regionalnymi specjalna firma, zarządzanie nią przejmie doświadczony menedżer.

zobacz w wersji pdf

źródło

.

  • News
  • MultiKlaster partnerem programu Microsoft WebsiteSpark
    więcej...
  • Misja gospodarcza branży elektronicznej oraz IT i ICT na Tajwan oraz do Hongkongu, 9-16 października 2012r
    więcej...
  • Multiklaster nawiązał współpracę z klastrem ICT Berlin-Brandenburgia
    więcej...
  • Spotkanie partnerskie w ramach projektu międzynarodowego "BeCome" we Francji
    więcej...